Hej! Od jakiś 2-3 miesięcy zapałam ogromną miłością do glinek. Od dawna zaczytana w blogach kosmetycznych słyszałam o nich wiele dobrego, jednak nigdy nie przypuszczałam jak spektakularne efekty może przynieść pielęgnacja nimi. Przede wszystkim maseczki wykonywane z glinki zwężają rozszerzone pory, dezynfekują oraz regulują florę bakteryjną. Zawierają mikro- i makroelementy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania skóry, takie jak: krzem, fosfor, potas, żelazo, wapń, magnez czy cynk. Usuwają toksyczne substancje a w zamian oddają minerały.
Stosuję je na twarz mieszane z niewielką ilością wody oraz oleju najczęściej arganowego. Pozostawiam na 20-30 minut spryskując co chwilę aby nie wyschła. Używam do tego zwykłej przegotowanej lub mineralne wody przelanej do butelki z atomizerem. Poniżej zdjęcia glinek, które zakupiłam.
Efekty po użyciu glinki są naprawdę spektakularne. Zachwycona działaniem odsypałam trochę zielonej dla mojej koleżanki z pracy, której chłopak boryka się z dużym problemem przetłuszczenia skóry oraz rozszerzonymi porami. Oczywiście do maseczki podchodził bardzo sceptycznie tym bardziej, że do tej pory nie znalazł niczego co poradziłoby sobie z jego problemem. Tym większe było zaskoczenie gdy glinka za niecałe 10 zł okazała się skuteczniejsza od kremów i maseczek z wyżej półki po 100-200 zł. Oczywiście efekt nie otrzymuję się super długo, a glinki trzeba używać regularnie pamiętając również o odpowiednim nawilżeniu skóry, która może być po niej lekko wysuszona. Polecam gorąco tym bardziej, że jest to produkt naturalny i niedrogi. Zastosowanie również jest szerokie, ponieważ możemy stosować je nie tylko na twarz w postaci maseczki ale również na uda, pośladki w walce z cellulitem czy też na włosy czy nawet do mycia zębów.
Więcej możecie przeczytać tutaj : glinki
Pozdrawiam :)




























